Bloog życiowego malkontenta

Archiwum: listopad 2012

Życie na gorąco...

Tańczący płomyk świecy i nutka dekadencji...

W ubiegły czwartek przypomniałem sobie pewną piosenkę. Wiele razy przymierzałem się już do jej wysłuchania, ale zawsze wydarzało się coś, co czynność tą na powrót spychało gdzieś w głąb zakamarków pamięci. Tego jednak wieczora, w końcu stało się inaczej... A było to, mniej-więcej, właśnie tak:     Późnym popołudniem, w porze kiedy szaro-bury zmierzch zaczyna czytaj dalej

komentarze: 19
Życie na gorąco...

Zauroczenie...

Nie przypuszczałem nawet, że coś takiego może mi się jeszcze w życiu przytrafić... Serio mówię. Przez owo „zauroczenie” zapomniałem o wielu sprawach, które powinienem załatwić; a zaniedbałem chyba z drugie tyle. I to z powodu... Nie, nie – Drodzy moi – to ponownie nie z tego powodu, który do głowy Wam przyszedł, a który w moim przypadku jest po prostu – a wykonalny. ... czytaj dalej

komentarze: 14