Bloog życiowego malkontenta

Archiwum: październik 2011

Życie na gorąco...

Koń kuleje...

Pisałem już - czas jakiś temu – na temat przebudzeń ze „snu sprawiedliwych” i towarzyszących temu procesowi wrażeniach, prawda? Prawda. Chciałem obecnie nieco ów wątek rozwinąć, albowiem wyroki i kawały płatane nam przez matkę naturę, potrafią czasami lepiej człeka sponiewierać niż to czyni moja ukochana buteleczka kryształowej czystości okowity...   Tak się złożyło jakoś, że dzisiejszeg... czytaj dalej

komentarze: 11
Życie na gorąco...

„Ałfawit uże my znajem...”

                                   „Ałfawit uże my znajem                                    Uże piszem i czytajem.                        I wsje bukwy popariadku                        biez aszibki nazywajem”... czytaj dalej

komentarze: 28
Życie na gorąco...

Małe piwko, wieczorową porą...

                                                                 Na temat uroków obcowania z piwkiem mógłbym (gdyby mi się chciało) napisać powieść; albo nawet i ze dwie powieści belete... belitry... balisty.. bee... yyy... no, w każdym razie – książki. Cóż ja jednak poradzę na to, że zamiast o n... czytaj dalej

komentarze: 11