Bloog życiowego malkontenta

Archiwum: lipiec 2011

Życie na gorąco...

Jak niewiele czasem trzeba...

Nie jestem psychiatrą, socjologiem; ani też innym wybitnym przedstawicielem świata nauki - lecz nie mogę przejść obojętnie, bez słowa nad tym, co ostatnimi czasy sam zarejestrowałem. Jadąc dziś do pracy dorwałem w łapy gazetę, z której dowiedziałem się o norweskiej tragedii... Nie będę komentował samego wydarzenia. Prasa i specjaliści zrobią to lepiej. Zresztą, czy komentarz jest naprawdę ... czytaj dalej

komentarze: 22
Życie na gorąco...

Homo sum...

W życiu już tak bywa, a już na pewno w moim, że zamknięcie się we własnej „skorupce” i odizolowanie – pozwala człowiekowi jakoś dalej później funkcjonować. Tak było przez ostatnie tygodnie. Nie chodziłem nigdzie (prócz – rzecz jasna - pracy), nie kontaktowałem się z nikim, reagowałem złością nawet na przysłowiowe „dzień dobry” od przechodniów; tylko od czasu do czasu – spozierałem ukradkiem do... czytaj dalej

komentarze: 10
372121_bykus_big.jpg
Życie na gorąco...

To musiało zaboleć...

W życiu często tak bywa, że jesteśmy po prostu bezsilni. Obowiązujące „prawa” powodują, że nie możemy wykonać tego, czego w danym momencie domaga się nasze serce oraz poczucie... właśnie – poczucie czego? Nie chcę „wymawiać” tu i teraz tego wyrazu, albowiem został on bezczelnie zawłaszczony i sponiewierany przez pewną partię politykierską... Co by tu dużo nie mówić – życzę Wam abyście byli w... czytaj dalej

komentarze: 12
Życie na gorąco...

Na okoliczność wynajmu mieszkania...

Zanim przejdę do właściwej treści – chciałbym podziękować Wam za pomoc w rozwiązaniu opisanego poprzednio problemu. Następnego dnia słońce nie tylko w …... poszło, ale taka piękna burza się nad miastem pojawiła i tak lać i trzaskać piorunami zaczęło, że normalnie (gdybym to ja był skautem) otrzymał bym sprawność zaliczającą przeżycie ostrzału artyleryjskiego w Afganistanie. Tak więc – wiecie... czytaj dalej

komentarze: 17