Bloog życiowego malkontenta

Nowy Rok

Nowy Rok. Polowa stycznia - za nami. Siedze w pracy, co widac chociazby po braku polskich znakow w tekscie. Nie wiem, ale czas potrzebny na refleksje, wspomnienia; jakikolwiek myslowy proces tworczy, znajduje tu... w miejscu, w ktorym (jak chyba wszyscy) przebywac nie lubie. Kiedy wracam do "domu" opada juz ze mnie wszystko. To, co z dawna zaplanowalem - lezy odlogiem, nie dokonczone teksty, ktore zamierzalem doprowadzic do ladu - nawet do nich nie zagladam... Tak jest niemal ze wszystkim. Nic mi sie juz w domu nie chce. Przeprowadzenie procesu odkurzenia wykladziny - stanowi krancowe I koncowe stadium tego, co jestem w stanie przeprowadzic .. "w domu".

Ponarzekalem sobie. Ulzylo mi? Chyba nie. Moze tylko o tyle, ze zdobylem sie w koncu na cos... kreatywnego, hehe.

Spogladajac tylko (poniewaz staram sie nie czytac tego, co tam napisane) na glowne tytuly w mediach internetowych, siorbiac poranna kawe, zastanawiam sie - jak Wy, tam w kraju zyjecie? Czy nie zabija Was walka o byt? Czy sa juz pierwsi polegli w wlace o demokracje? (...) I ostatnie pytanie, ktore w tym momencie "pod palce" mi sie cisnie: Po kiego CH..A jakikolwiek rzad wogole wybieracie?

Przeciez obserwujac tylko, a nie prowadzac studia nad nimi, zachowania Polakow, dojsc mozna do wniosku, ze nie toleruja oni zadnych autorytetow (o ile to nie o nich chodzi), gardza rzadem ( o ile w nim nie sa), olewaja prawo (jezeli jest przeciw ich oczekiwaniom)... Dlugo by tak mozna bylo wyliczac...

Wiec po co Wam rzad?