Bloog życiowego malkontenta

Czytajac Knausgaarda...

Pisze te slowa siedzac w pracy. Znalazlem chwile dla siebie. Komp, a raczej - jego klawiatura -  nie obsluguje polskich znakow. Wybaczcie.

Jak zwykle o tej porze i w tym dniu, ogarnia czlowieka pewien rodzaj nostalgii, opadaja czlowieka refleksje. Pojawiaja sie rowniez, a jakze, tak zwane - "noworoczne postanowienia". Siedzacy obok czlowieka diabel szepce jednak do ucha: "ale czy warto?" Pytanie nie pozbawione wcale sensu. Bo czymze sa owe postanowienia jak nie proba zastapienia jednych przyzwyczajen - kolejnymi. Moze odmiennymi I przeciwstawnymi tym poprzednim, ale zawsze prowadzacych w koncu do tego czegos, co i tak nazwiemy - rutyna. Nastepnie, po raz kolejny, dokonamy calorocznej oceny nabytych zachowan, stwierdzimy, ze te byly zle, a tamte dobre i znowu - przy koncu kolejnego roku (jesli zdrowie nam dopisze) postanowimy cos w zyciu zmienic lub nie robic absolutnie niczego.

Ja,  w tym konczacym sie starym roku, postanowilem, ze... nie bede juz wiecej pierwszy wysylal nikomu zyczen... Bylo to bowiem  (niemal) moja obsesja - aby wyslac tym innym "moc najszczerszych", a pozniej z bijacym serduszkiem czekac na to - czy owi obdarowani racza cokolwiek odpowiedziec. Wlasnie! Padlo przed chwilka magiczne slowo: "racza"..

Uswiadomilem sobie, ze byc moze wcale owi obdarowani nie czuja sie mile polechtani gdy dotra do nich slowa odemnie. A nadsylana odpowiedz jest jedynie aktem laski z ich strony lub (w najlepszym razie) wymuszonej kurtuazji.

W tym roku, a raczej - od tej chwili - nie wysylam. Zobaczymy co bedzie... Prawdopodobnie nic.

Na zakonczenie - pragne podzielic sie z Wami pewnym cytatem, na ktory natrafilem czytajac 3 tom powiesci Karla Ove Knausgaarda - "Moja walka"

(polski tytul). Slowa te wydaja mi sie bardzo, ale to bardzo "do rzeczy".

 

[...] " I jesli cieszy mnie, ze ktos mnie nie zauwaza, to ciesze sie, ze nie zauwazaja mnie moje dzieci. Jesli cieszy mnie, ze ktos przyjmuje mnie za oczywistosc, to ciesze sie, ze jestem oczywistoscia dla moich dzieci. A gdyby w wieku czterdziestu lat mialy zupelnie nie pamietac, ze kiedys przy nich bylem, to uklonie sie i przyjme to z gleboka wdziecznoscia."

 

Tak mysle, ze warto tego zyczyc wszystkim. Zgadzacie sie ze mna?

 

 

.