Bloog życiowego malkontenta

Oczyszczenie...

Stłamszony jakoś czlowiek ostatnio przeokrutnie. Nawał pracy całkowicie eliminuje z dnia pozycję o wdzięcznej nazwie – życie osobiste. Jakkolwiek by ono miało wyglądać... Nie ma go albowiem czasu nie ma...

I na dodatek jeszcze upały! Żar leje się z nieba, pot leje się ze wszystkich żywych stworzeń. Wymiękają już nawet Murzyni... To co ma powiedzieć ktoś o białym kolorze skóry?

Nie narzekam jednak wcale. Powtarzam tylko, niczym mantre, stare powiedzenie: „ Nie pękaj chłopie! Tacy mają przechlapane”.

No i po to by już nie narzekać - podziele się miłą wiadomością – znaczy taką, która sprawiła mi wielką przyjemność.

Otóż kiedy tak z nudów wszedłem sobie na swój stary blog – ten tu znaczy się – okazało się, że jednak ktoś na niego jeszcze zagląda!

Zamieszczone komentarze dotyczące starych wpisów, o których już nawet zapomniałem – dodały mi skrzydełek! I to skuteczniej niż ten wyświechtany, przereklamowany Red Bull...

Dzięki Wam Wszystkim wielkie!!!

 

(Natura, aby zaakcentować nadchodzące zmiany, zesłała nam burzę... Muszę zastosować niezbędne środki zapobiegawcze... Odłączam kompa od napięcia, a napięcie od gniazdek w ścianie. Ciąg dalszy – po burzy...)